Nareszcie nadeszła wiosna, taka pełna wiosna, maj taki jak w najlepszych wspomnieniach. Kiedy się jedzie na rowerze z pracy to się robi duże, coraz większe objazdy. Bo się nie chce z roweru schodzić, tak jest przyjemnie! No i się robi po 30-40 kilometrów dziennie, zamiast zwykłych 15-tu.
Dzisiaj, nareszcie, oddaliśmy maszyny do "produkcji". To oznacza koniec chodzenia do bunkrów wypełnionych świetlówkową poświatą, koniec pośpiechu, stresu, biegania po różnych ludziach których się akurat potrzebuje aby zrobili jakiś kabel, poprawili coś w oprogramowaniu. Będzie chyba troszkę luźniej, więcej analizy danych, patrzenia jak działają nowe systemy, jak na przykład pudełko zwane SoM-CAM, które mierzy prądy z różnych urządzeń, kalkuluje czy nie są za duże i wysyła sygnały ostrzegawcze albo alarmowe. Z racji tego że i tak już nie możemy prawie nic poprawiać bo bunkry są zamknięte (promieniowanie!) i z racji tego że nie dotyka się działającego systemu, postanowiłem zrobić to co chciałem od dawna i napisałem sobie agenta sztucznej inteligencji żeby pomagał mi w pracy. Ah, pomaga! Przegląda moje notatki, jest w stanie podłączyć się do maszyny i zobaczyć co mierzą różne sensory. Ba, powoli, powoli nawet proponuje jakieś usprawnienia. Działa na moim małym laptopie. Jeszcze parę miesięcy temu te "lokalne" modele AI były o wiele gorsze, no ale żyjemy w czasach rewolucji AI i takie modele jak chiński qwen (używam wersji 3.5) stają się lepsze z miesiąca na miesiąc. Lepiej być otwartym na reassessment i zmianę zdanie.
A propos rewolucji: warto zdać sobie sprawę z tej dotyczącej energii. W ciągu ostatnich kilku lat, gdzieś między Covidem a teraz, ceny ogniw fotowoltaicznych poleciały na łeb na szyję. Chiny produkują je w ogromnej masie i już teraz energia z takiego ogniwa jest kilkadziesiąt razy tańsza niż ta z ropy. Podobnie spadają ceny baterii. Tak wygląda rewolucja: to co było prawdą jeszcze dwa czy trzy lata temu, nie jest prawdą dzisiaj. To wszystko dzieje się niezależnie od malkontentów, wielbicieli diesli, polityków broniących lobby naftowego czy nawet Brukseli promującej dopłaty do elektryków. Elektyfikacja globalnej gospodarki po prostu staje się faktem. Planeta nie ugotuje się pod wpływem nadmiaru dwutlenku węgla. A przynajmniej nie zupełnie.




