Showing posts with label Rosja. Show all posts
Showing posts with label Rosja. Show all posts

Tuesday, 1 April 2025

Włoscy putiniści

Warto zdać sobie sprawę z tego że duża część populacji krajów które nie graniczą z Rosją wciąż widzą ten kraj przez różowe okulary powieści w stylu "Doktora Żywago" Borisa Pasternaka. W sumie to zadziwiające że książka w której tle przewijają się okrucieństwach socjalistycznej rewolucji, książka której sowieci nie pozwalali wydać w Rosji, ta książka jest dla Włochów, czy częściej dla Włoszek, przykładem przepięknego romantyzmu skutej mrozem Syberii. Przystojny Omar Sharif dodatkowo uruchamia tą nutę tęsknoty za miłością w trudnych czasach, w których trzeba prawdziwego poświęcenia aby kochać.

Zadziwiająco dużo ludzi tam, w bezpiecznej odległości, najchętniej oddałaby Ukrainę, Polskę czy w ogóle całą wschodnią Europę Putinowi, byleby tylko przestał machać szabelką i pozwolił na codzienny relaks przy campari spritz. Nie widzą oni w ogóle potrzeby dozbrojenia Europy w sytuacji kiedy Rosja zmieniła się w państwo zmilitaryzowane tak jak hitlerowskie Niemcy przed II wojną światową. Ich zdaniem lepiej jest nie mieć broni bo wtedy nikt ich nie zaatakuje. Jak wiadomo świetnie to działało w przeszłości. 

Florencja
I basta, mam na razie dość tych całych Włochów zalanych przez tłumy turystów zmieszanych z armią czarnoskórych żebraków na ulicach. Mam dość widoku aut z których duża część nosi ślady najwyraźniej niedawnego włamania, policji która nie jest w stanie przegonić nielegalnych handlarzy spod średniowiecznych bazylik i powszechnej korupcji. Jest piękna wiosna i deklaruję powrót do natury, do zapachu rozkwitającego lasu, do zdrowego zimna porannej jazdy na rowerze i do przyzwoitych rozmiarów mieszkań i do przyzwoitych odległości między ludźmi.



Wednesday, 26 March 2025

Codzienność, polityka, historia

Przywykliśmy do tego że polityka, geopolityka, mają w gruncie rzeczy nikły wpływ na codzienne życie. Ktokolwiek tam rządzi na Belwederze czy na alejach Ujazdowskich, czy w Białym Domu wypełnia telewizor i internetowe newsy ale nie ma bezpośredniego wpływu na to co jemy na śniadanie i na inne codzienności. Ale przecież nie zawsze tak było i wcale nie ma gwarancji że tak pozostanie. Zwłaszcza starsze pokolenie wciąż gdzieś podskórnie żywi obawę że jakiś szaleniec, lub gangsterska grupa która dorwała się do władzy i propagandy potrafi sprawić że zamiast śniadań będzie bombardowanie i śmierć. I być może jeszcze parę lat temu można było o tym zapomnieć, można było przebaczać potomkom hitlerowców i morderców z NKWD, żyć i budować dalej, ale od kiedy bezwzględny morderca - Putin - przeszedł od słów do czynów i próbuje odbudować geopolityczne wpływy zbrodniczego imperium sowietów - zapomnieć się już nie da.

Byłem znowu w kraju i słuchałem o zbrodniach na Polakach. Z jakiegoś powodu mówiło się głównie o zbrodniach ukraińskich, niemieckich i żydowskich, przy czym te żydowskie to oczywiście nie Izrael, ale żydzi nasi, domowi, część narodu Polskiego która ponoć postanowiła sobie za cel wyniszczyć nasz naród i współpracuje z obcymi siłami przeciwko nam. O Rosji nic, jakby nie istniała, jakby była gdzieś w kosmosie. Być może byłem za krótko, ale na prawdę obawiam się że może to świadczyć o sukcesie podskórnej, Kremlowskiej propagandy. Zresztą czy nie podobne rzeczy słyszałem nie gdzie indziej jak we Włoszech?  

Aż wreszcie pojawił się temat ważny, wielkiej wagi, przynajmniej dla mnie, dla mojej osobistej codzienności. Chodzi o Piotra Podsiadłego, brata mojej babci. Słyszałem o nim kilka razy, mówiło się że był bardzo uzdolniony matematycznie, z czcią wyciągało się starą, podniszczoną książkę - podręcznik do matematyki dla gimnazjów - jego autorstwa, z roku 1938. 

Mówiło się że zginął. Że zabrali go Niemcy, razem z innymi nauczycielami, i już nie wrócił. Babcia miała dużo rodzeństwa: Edward, Marian, Kazimierz... jednego zabrali Niemcy, innego ruscy. Chyba połowowa zginęła. Któregoś wypuścili z obozu ale wrócił taki wykończony że zmarł kilka dni potem. Czasami zastanawiam się jak babcia, której wymordowani połowę rodziny, mogła jeszcze potem żyć. Chyba widziała wojnę jako bezosobowy, niemalże naturalny żywioł a nie bestialstwo pojedynczych oprawców.

Wracając do Piotra - okazało się że informacje o nim znajduje się w internetowych archiwach IPNu. Znalazłem go. Tak niewiele o nim wiedziałem, że skąpe informacje z IPNu są dla mnie bogatym źródłem. Myślę o nim, o podłości Niemców którzy zwabili go razem z innymi nauczycielami na spotkanie w szkole pod fałszywym pretekstem, po czym pod lufami karabinów wpędzili do ciężarówki i wywieźli w podróż z której nigdy już nie wrócił. Miał 36 lat. Był w kwiecie wieku. Może planował napisanie kolejnych książek.

Minęły dwa pokolenia, 80 lat od zakończenia wojny, tak niewielu o niej pamięta i tak niewielki mają wpływ na innych że historia zaczyna się powtarzać i prawdę mówiąc trochę mnie to przeraża.















Thursday, 7 July 2022

Do ruskich

Zachód jest taki troszeczkę przegniły, zawsze taki był. Być może stęchlizna zgnilizny jest nieodłącznie związana z demokracją i wolnością? I oczywiście ze względnym dobrobytem. Ale Zachód non stop próbuje siebie naprawić (patrz choćby ostatni owczy pęd w EU do niby-ekologicznych aut elektrycznych) i rozgląda się za alternatywami.

Wielu ludzi których znam na Zachodzie kocha się w romantyźmie krajów które z Zachodnimi wartościami nie mają nic wspólnego. Przykładem jest Arabia, ta z baśni tysiąca i jednej nocy, z bogactwem sułtanów, magią, barbarzyństwem i silnymi emocjami. Wiele osób jest także zafascynowanych bezkresnością śnieżnej Rosji doktora Żiwago. 

Tak przynajmniej było do 24-go lutego kiedy ta bezkresna Rosja, pod fałszywymi pretekstami, wywołała krwawą wojnę z Ukrainą, która nadal trwa. Nagle upadła kurtyna, Rosja okazała się krajem porównywalnym z faszystowskimi Niemcami, z propagandą w stylu Goebbelsa i Putinem grającym cara który paternizująco poucza cały świat a jednocześnie, bez chwili wahania, gra życiem milionów w Afryce.

Być może Zachód powinien stracić ostatnie złudzenia co do tego, że odpowiedzi na swoje problemy znajdzie w innych cywilizacjach. Na pewno nie pomogą kraje Arabskie z religią głęboko niezgodną z podstawami Zachodnich wartości, na pewno nie pomoże też Rosja z kulturą brutalnego kłamstwa, przemocy i wojny. To już lepiej patrzeć na daleki wschód, Indie, Chiny, Japonię czy Tajlandię. Ale przede wszystkim Zachód nie powinien odrzucać tego, co sam osiągnął, tego czym się stał. A zmiana, rozwój, poszukiwanie są głęboko zakorzenione w Zachodnim systemie. Cywilizacja Zachodu jest cywilizacją podróży w nieznane. Tylko że tym nieznanym jest świat głęboko demokratyczny, wolny, otwarty i oparty na nauce. To ciekawe, ale takiego świata jak dotąd w historii na tą skalę nie było. Podczas gdy Rosja po prostu próbuje odtwarzać carat, Arabia trzyma się islamskich zwyczajów, i tak dalej.

Wednesday, 16 March 2022

Świat według ruskich

Kiedy zaczął sie covid miałem bardzo nieprzyjemną pyskówkę na facebooku z członkiem najbliższej rodziny. Słyszałem o "nieistniejącym wirusie" i o tym że komercyjne samoloty nadal latają, choć puste, bo światowa mafia chce nas dobić za pomocą "chemtraili" i że test PCR nie są miarodajne i tak dalej i tak dalej. Całe spektrum takich pseudonaukowych opinii zmieszanych z faktycznymi naukowymi publikacjami. Mieszanka chaotyczna, z której nie wyłaniała się żadna spójna historia, ale która zaprzeczała "narracji głównych mediów" i sugerowała spisek.


Minęły prawie trzy lata i oto historia się powtórzyła. Tym razem chodzi o dawnego dobrego znajomego, starszego Włocha, który porzucił życie nad Morzem Śródziemnym i przeprowadził się do Rosji do kurortu nad Morzem Czarnym. W tle była romantyczna historia z Rosjanką. Już w 2014 miał "swoją opinię" na temat tożsamości narodowej Krymu ale teraz uległ propagandzie Kremla zupełnie. Ma tak dokładnie wypraną mózgownicę że cały Zachód jest dla niego zgniły i nie-demokratyczny (a Rosja jest demokratyczna!), wszystkie Zachodnie media są tubami propagandowymi CNN i Zachodniego układu a Ukraina jest rządzona przez Nazistów mordujących miliony (!) niewinnych Rosjan w Doniecku i tak dalej.

Dyskusja znowuż była zajadła, padły słowa w stylu "fuck polish nation" (bo wspomagamy Ukraińców), padły oskarżenia o rasizm itp, itd. Mój adwersarz okazał się wyśmienitym znawcą historii, na przykład wspomniał "polsko-niemiecką deklrację o niestosowaniu przemocy" którą nasz kraj podpisał z Hitlerem w 1934, chociaż już jakoś nie chciał wspomniać o układzie Ribbentrop-Mołotow z 1939....

W końcu zbanowałem idiotę bo to nie była rozmowa i nie sądzę żebym mógł jeszcze kiedykolwiek mieć z tym facetem coś wspólnego.  Ale w retrospektywie uderzyło mnie zaciatrzewienie z jakim atakował "mainstreamowe" media, z jakim sugerował że Ameryka reprezentuje jedno wielkie zło a cały Zachodni świat za nią podąża.  Było w tym wiele podobnieństw do kłótni sprzed trzech lat. 

Często jest tak, że o czymś wiemy ale nie zdjaemy sobie sprawy z wpływu tego na nasze życie. Tak jest z ruską propagandą. Jej skala i wyrafinowanie są tak na prawdę przeogromne. W internecie istnieją strony skierowane do ludzi naróżniejszego pokroju, które wyłapują niedopowiedzenia z mainstremaowych mediów, ich pomyłki i starannie fabrykuję swoją interpretację świata. Interpretację która ma jeden cel: osłabić Zachód. Nie sądzę żeby miała Zachód zniszczyć, bo przecież skądś trzeba brać kasę i technologię. Ale Zachód ma tańczyć tak jak mu Putin zagra.

Tymczasem okazało się że Putin źle ocenił sytuację. Wojna odsłoniła kłamliwość kremlowskiej propagandy (ciekawe jak bardzo?), pokazała jej prawdziwą twarz. Odbudowa tego wpływu na populację Zachodu zajmie lata o ile w ogóle sie uda. Armia "wyzwolicieli Ukrainy" dostała, delikatnie mówiąc łupnia a świat Zachodu zwarł szeregi bardziej niż kiedykolwiek w ostatnich 20-30 latach.