Saturday, 17 April 2021

Sztuczne myślenie

Próby stworzenia sztucznej inteligencji koncentrują się na algorytmach które wykonują "inteligentne" zadania, jak na przykład prowadzenie samochodu. Ale czy prowadzenie samochodu wymaga inteligencji, czy jest tylko zaawansowaną formą automatyzacji? 

Innym inteligentnym zadaniem jest na przykład komponowanie muzyki, malowanie obrazów lub pisanie tekstów. Na pierwszy rzut oka trudno tym zadaniom, często wykonywanym przez algorytmy AI nadzwyczaj dobrze, odmówić szlachetnej etykietki działalności ekstrenmalnie twórczej a więc i inteligentnej. Z drugiej jednak strony są to rzeczy oparte na tworzeniu czegoś porobnego do milionów obrazów czy tekstów już napisanych przez człowieka. Niewątliwie jest to zaskakująco ciekawe, ale czy jest to inteligencja czy znowuż automatyzacja procesu tworzenia?

Mózg kierowcy, w czasie prowadznia pojazdu, działa w trybie zupełnie automatycznym. Jakaś jego część jest poświęcona analizowaniu otowcznia i wysyłania sygnałów do rąk i nóg które oddziaływują na mechaniczny interfejs auta regulując jego kierunek i prędkość. W gruncie rzeczy umysła sam  sobie jest w tych chwilach dość swobodny i może sobie wędrować.

I właśnie te wędrówki umysłu to coś, co nasza sztuczna inteligencja wydaje się w ogóle ignorować.  W wielu chwilach umysł człowieka jest jak scena, na której non-stop pojawiają się myśli, wspomnienia, wyobrażenia, wspomnienia myśli z niedalekiej przeszłości, fantazje erotyczne, plany na następny dzień lub na następne 10 lat, itp, itd. Ten cały ocean treści wciąż wystwia jakąś treść na scenę a tam, jakiś super-szybki i wszechpotentny nadzorca (rodziaj woli, coś, co decyduje czym jesteśmy, na jakie treści sobie pozwalamy na tym intymnym podwórku naszego wnętrza) decyduje co dalej. Treść jest albo szybko odsłana w mroki (nie)pamięci, albo uznana za ciekawą i rozwijana (czasami tylko przez chwilę aby znowu zostać odesłana w mroki (nie)pamięci, ale czasem z etykietką - ważne, wróć szybko).

Ten sposób działania umysłu definiuje nas jak i jest naszym przekleństwem (nieustanny szum w głowie). I  z jakiegoś powodu, nie ma programów komputerowych które by ten proces próbowąły imitować.. 

Na koniec dodam że myśl o tej charakterystyce ludzkiego umysłu albo raczej spostrzeżenie relacji między "szumem umysłu" a sztuczną inteligencją, pojawiła się w moje głowie jakiś tydzień temu. Od tego czasu trafiała na "scenę" i była obracana, analizowana, przyzwyczajałem się do niej. Od kilku dni była dojrzała do przelania na papier ale dopiero dzisiaj rano miałem na to czas (i energię, ochotę). Ten proces robienia, przekształcania pierwotnej myśli w ciąg słów to nie jest tylko kopiowanie zawartości umysłu, o nie. To "robienie" jest niesamowicie ważną częścia myślenia. Przybierając ostateczną formę myśli przechodzą przez rodzaj weryfikacji, pojawiają się kolejne spostrzeżenia i w końcu myśl staje się całością.

Jak mają to robić programy komputerowe? Nie mam pojęcia.


Monday, 29 March 2021

Amazon

Coraz trudniej kupić na amazonie normalny compact disc z muzyką czy nawet papierową książkę. Korporacja pewnie czerpie małe zyski, po popyt maleje a koszty przechowywani aplików muzycznych czy e-booków są zerowe w porównaniu z materialnymi przeczami. Więc następuje dematerializacja obiektów.

Co więcej, większość obiektór które jeszcze można kupić, jest made in China. Amazon to wielkie drzwi pozwalające na chińską ekonomiczną inwazję. Głupia półka do kuchni pochodzi z Chin i trzeba się nieźle nagooglać żeby znaleźć na przykład polskich producentów. Polskie półki kosztują podobnie, są fajniejsze, ale ani śladu po nich na amazonie. Chiny, poprzez Amazona, jakoś inteligentnie zdominowały rynek internetowego handlu detalicznego w Europie.

Ostatnia uwaga dotyczy cen aut. Ostatni raz kupowałem auto 9 lat temu. Teraz wydaje się że ceny aut eksplodowały. Oczywiście przyczyniła sie do tego walnie Unia Europejska. Podatki ekologiczne, od spalania, osiągają astronomiczne poziomy. Subaru Forester w wersji bazowej kosztuje 40 tys. euro, w czym ekopodatek... 8 tys! I to przed zwykłym VATem! Urzędnicy sądzą że jak sie przesiądziemy na elektryki to uratujemy Ziemię... A przecież większośc Europy spala ropę, gaz i węgiel żeby wyprodukować prąd... 

A tymczasem to samo auto w USA kosztuje 25 tys. dolarów.



Wednesday, 17 March 2021

Cisza po burzy

    Koncepcja śmierci i odrodzenia jest niesłychanie popularna w dziejach ludzkiej cywilizacji. Właściwie jest normą, od dalekowschodniej reinkarnacji, poprzez zmartwychwstanie Chrystusa aż po nowoczesne teorie psychologiczne, w których co jakiś czas umieramy aby odrodzić sie na nowo, wyjść z kokonu do następnej fazy życia.  

    Jako nastolatek nosiłem przy sobie jak biblię tą książkę Kazimierza Dąbrowskiego o cyklach naszego rozwoju, o dezintegracji osobowości która jest niezbędna do tego, aby wznieść się na wyższe poziomy personalnego rozwoju.  Sądziłem że ta książka wyjaśnia to, co działo się ze mną w tamtym burzliwym okresie, pełnym egzystencjalnych kryzysów. 
    
    Adolescencja zakończyła się jakoś późno (a może wcale)? W każdym razie kryzysów nie ubyło. Stały się może trochę mniej egzystencjalne, bardziej związane z pracą, życiowymi partnerami itp. Po takiej "nocy życia", okresie psychologicznego zawirowania, gry wreszcie następuje coś w rodzaju morskiej ciszy, pytanie coraz namolniejsze rodzi się w głowie: czy to było potrzebne? Co to przyniosło? Czy coś zmieniło? Czy faktycznie istnieją jakieś wyższe poziomy? Czy tylko inne formy bytowania?

    Odpowiedzi należy oczywiście szukać w sobie, jak niemal każdych ważnych odpowiedzi. I ta odpowiedź, choć pełna wahania, chyba wciąż jest pozytywna. Czyli burze wciąż warte są zniszczeń które po sobie zostawiają... Hm... 

Monday, 15 March 2021

Liberté, égalité, fraternité, ou la mort


Wolność, równość, braterstwo albo śmierć
. To hasło rewolucji francuskiej ma już przeszło 200 lat. Oczywiście w ciągu tego czasu zarówno rozumienie tych słów jak i implementacja systemu prawnego i politycznego ewoluowały. Na dodatek, o ile wolność i równość wydają się dość łatwe do zrozumienia, to co to jest braterstwo? Czy chodzi tylko o wysokie podatki i wspomaganie uboższych 'braci' ? To jest raczej solidarność, która była ulubionym hasłem nad Wisłą, nie nad Sekwaną. Więc może chodzi o pewien rodzaj konsensusu dotyczącego wizji kraju i tego, w którym kierunku zmierza? Oczywiście francuskie fraternité oznacza też bractwo, tajne stowarzyszenie złożone głównie z mężczyzn, jak masoneria albo bractwo muzułmańskie. No ale zakładam że rewolucjoniści nie to znaczenie mieli na myśli.

Przyjmijmy że chodzi o poczucie więzi wynikające ze współdzielenia najważniejszych wartości i o wspólną definicję kierunku w którym zmierza państwo. Czy takie braterstwo nie stoi czasem w sprzeczności z wolnością albo równością? Weźmy sytuację wojny: kraj jest zagrożony i w imię braterstwa powołuje sie armię a więc ogranicza się wolność ludzi (głównie młodych mężczyzn). Podobnie w czasie najnowszej pandemii: wolności obywateli zostały ograniczone aby ratować system ochrony zdrowia i oraz najstarszą część społeczeństwa, mimo że dla większości ludzi Covid oznacza nie więcej niż cięższe przeziębienie.

A przecież stoimy w obliczu tak zwanej katastrofy demograficznej, która dotknie niemalże całą planetę. Za 20-30 lat większość ludzi chodzących po ulicach będzie miało siwe włosy a duża część młodych będzie pracowała w szpitalach, domach opieki i przy biznesach związanych ze starszymi ludźmi. Wszystko dlatego że spadek dzietności na świecie jest ogromny i żadne migracje go nie zatuszują. Wydaje się że głównym źródłem tego zjawiska jest wzrost dobrobytu ale też nieposkromiony, ślepy apetyt na wolność i równość z pominięciem braterstwa. 

Nasze pojęcie równości na siłę pomija biologiczne różnice między kobietą i mężczyzną. A co by się stało gdyby, zamiast takiego nienaturalnego podejścia, spróbować skonstruować społeczeństwo w którym, zamiast praw równających do współnego mianownika, były prawa dopasowane do różnic biologicznych. W takim społeczeństwie kobiety mogłyby mieć więcej pewnych szczególnych praw niż mężczyźni a ich rola jako matek byłaby szczególnie chroniona, bo sytuacja demograficznej katastrofy tego własnie wymaga.

Zresztą tak na prawdę niektóre z tych rzeczy dzieją się, jak choćby ogromnie długie urlopy wychowawcze w krajach nordyckich czy dodatki na dzieci w Niemczech, Francji czy Polsce. Oczywiście dane wskazują że to wciąż za mało i za późno i pewnie nie ma drogi wyjścia z tego dołka.  Ale smutno mi że moje dzieci będą żyły w kraju czy na planecie ludzi starych.






Friday, 5 March 2021

Cena kreatywności

Są dni kiedy praca polega na spotkaniach i dyskusjach, są dni kiedy polega na setkach małych zadań, czasmi bezsensonych jak wypełnianie jakichś formularzy, są dni kiedy polega na szukaniu właściwego kierunku, na planowaniu. Takie dni wydają sie bezproduktywne, wciąż patrzy się w przestrzeń i popija kawę, ale wcale nie są bezproduktywne, wręcz przeciwnie. No i wreszcie istnieją dni techniczne, które spędza się w świecie obliczeń, programowania, algorytmów czy nad czym to tam ktoś musi pracować.

Koncentracja na pracy jest stanem swego rodzaju wyzwolenia. Na kilka godzin zapomina się o sobie i atakuje się problem z różnych stron. Uproczywie, dopisuje się kod, sprawdza się błedy w obliczeniach, aż do tego momentu satysfakcji, gdy gotowy jest produkt, obliczenia, gdy wszystko zaczyna działać. To w te techniczne dni czuje się że się na prawdę pracowało, bowiem stworzyło się coś.

Od małego chciałem być rozwiązywać problemy, główkować i mieć wgląd w tajemnice rzeczywistości. Myślałem o filozofii, literaturze a w końcu o magii. A od magii to już tylko mały krok do fizyki (i do technologii, biologii, medycyny, ale kiedyś te inne drogi nie były takie oczywiste). Dziś myślę że jest zaskakująco dużo zajęc które mogą dostarczać intelektualnego spełnienia. W gruncie rzeczy mechanik samochodowy który rozumie silniki i na prawdę je naprawia (a nie tylko wymienia części podług instrukcji) też spełnia się intelektualnie.

No ale jest ten aspekt twórczości, kreatywności. Dajmy na to że jest ten dzień główkowania, ogromnej koncentracji. Na końcu jest ta nowa rzecz, jakieś obliczenie którego nikt dotąd nie zrobił, albo po prostu moje małe odkrycie może zresztą nieskomplikowane dla paru innych fizyków którzy kiedykolwiek o tym myśleli. Takie skończone obliczenie, napisany papier, daje niesamowitą satysfakcję. Przez chwilę czuję się jak surfer na szczycie fali, cały świat leży u stóp, powinęłem dostać miliony nagrody, stada groupies powinny forsować moje drzwi.

No ale twórczość w naukach ścisłych zwykle nie rodzi takiej popularności jak twórczość w pop-muzyce, rocku czy też osiągnięcia sportowe (powiedzmy jasno, nic nie umniejszając sportowi: to nie jest twórczość!), itd. Odwoływanie się do emocji (np. na stadionie) jest o wiele bardziej zyskowne w naszej bańce kulturowej niż odwoływanie się do skomplikowanych konstruktów intelektualnych. 

Kiedyś znajomy amerykanin opowiedział mi że na jego uniwersytecie laureat nagrody Nobla z fizyki zarabia niemal 10 razy mniej niż terner koszykówki. I tak to wygląda. Twórczość najczęściej jest niedoceniana. Jeśli robi się popularna to głównie dzięki modzie. I nie, nigdy nie będzie żadnych gruppies czy spektakularnych nagród finansowych. Musi wystarczyć satysfakcja z pracy, z udanych eksperymentów czy obliczeń. 

Saturday, 20 February 2021

Tęsknota za barem


Są takie dni kiedy tęsknię za tym aby pójść do baru i zamówić wódkę. Pijąc samemu w barze doświadcza się samotności o wiele silniej niż pijąc samemu na przykład w domu. Fakt że dookoła, na wyciągnięcie ręki są ludzie a jednak jest się samemu, działa jak wzmacniacz poczucia samotności.

Czy zastąpić tą potrzebę ekstremalnej samotności w barze? Skąd bierze się potrzeba ryzyka?

Jako że tu, gdzie mieszkam obowiązuje tak zwana godzina policyjna, więc po 20 nie uświadczy się aut na drogach. Można gnać 150 tam gdzie są znaki do 70, można jechać lewym pasem, można tak rozpędzić auto tak że na małym asfaltowym wzgórku na chwilę wylatuje się w powietrze. To wszystko zrobiłem dzisaj wieczorem gnając z powrotem do domu. Kontrolka systemu kontroli trakcji mrugała jak oszalała, tył uciekał na zakrętach, serce zabiło mocnej kilka razy kiedy było się na granicy przyczepności, a kiedy wjechałem do garażu czuć było ten smród od przypalonych gum czy czego tam jeszcze. Głupie, nieodpowiednie, niebezpieczne a jednak... 

A jednak co? Coś mnie usprawiedliwia? Nic nie usprawiedliwia ryzykowani życia w ten sposób, zwłaszcza kiedy jest się rodzicem. A jednak nie czuję się z tym źle. Wręcz przeciwnie. Dlaczego? Dlaczego, z jakiego powodu, bezsensowne ryzykowanie życiem jest częścią mojej natury? Czy chodzi o to, aby poczuć mocniej że się żyje? Czy może o to że, wobec nieuchronności śmierci, czasu do czasu trzeba rzucić monetą, że to może już teraz i tu właśnie, pod rozgwieżdżonym niebem, na swoich własnych zasadach, a nie za 10 lat na jakimś paskudnym szpitalnym łóżku, na łasce jakichś zapracowanych lekarzy.

I dlatego czasem, niezbyt często, trzeba, uczciwie i dogłębnie, pojechać 150 na zakręcie i czuć jak tył auta ucieka i powstrzymać się od słabości naciśnięcia hamulców, zdać się na niepewność przyczepności opon...



Thursday, 18 February 2021

Napisy końcowe

Lubię oglądać napisy końcowe po holywoodzkich filmach. Wy też tak macie? No końcu jest defilada nazwisk i o rany!, jakie to nazwiska?! Brzmią niby niemiecko, latynosko, azjatycko, niby-polsko czy rosyjsko i tak dalej. Cały świat wymieszany w tyglu Ameryki. 

Daje to wrażenie nieskończoności tego świata gdzieś tam, w totalnym przeciwieństwie do mojego niewielkiego, ciepłego i wygodnego mieszkanka z niedużym, trochę mrugającym ekranem laptopa. Przeniosłem się tutaj z mieszkania w drewnianym domu w którym, bez napalenia w piecu było zimno niewygodnie i wcale nie wiem czy to była dobra decyzja.  

W jakiś sposób szorstkość warunków życia, jego tymczasowość sprawiała że życie było bliższe życiu prawdziwemu. I czy to proste zdanie nie wyjaśnia to większości mojej historii?

Ah ta zwodnicza tęsknota za prostymi wyjaśnieniami.