Friday, 22 May 2026

Start produkcji, wiosna i rewolucje

Nareszcie nadeszła wiosna, taka pełna wiosna, maj taki jak w najlepszych wspomnieniach. Kiedy się jedzie na rowerze z pracy to się robi duże, coraz większe objazdy. Bo się nie chce z roweru schodzić, tak jest przyjemnie! No i się robi po 30-35 kilometrów dziennie, zamiast zwykłych 15-tu.

Dzisiaj, nareszcie, oddaliśmy maszyny do "produkcji". To oznacza koniec chodzenia do bunkrów wypełnionych świetlówkową poświatą, koniec pośpiechu, stresu, biegania po różnych ludziach których się akurat potrzebuje aby zrobili jakiś kabel, poprawili coś w oprogramowaniu. Będzie chyba troszkę luźniej, więcej analizy danych, patrzenia jak działają nowe systemy, jak na przykład pudełko zwane SoM-CAM, które mierzy prądy z różnych urządzeń, kalkuluje czy nie są za duże i wysyła sygnały ostrzegawcze albo alarmowe.  Z racji tego że i tak już nie możemy prawie nic poprawiać bo bunkry są zamknięte (promieniowanie!) i z racji tego że nie dotyka się działającego systemu, postanowiłem zrobić to co chciałem od dawna i napisałem sobie agenta sztucznej inteligencji żeby pomagał mi w pracy. Ah, pomaga! Przegląda moje notatki, jest w stanie podłączyć się do maszyny i zobaczyć co mierzą różne sensory. Ba, powoli, powoli nawet proponuje jakieś usprawnienia. Działa na moim małym laptopie. Jeszcze parę miesięcy temu te "lokalne" modele AI były o wiele gorsze, no ale żyjemy w czasach rewolucji AI i takie modele jak chiński qwen (używam wersji 3.5) stają się lepsze z miesiąca na miesiąc. Lepiej być otwartym na reassessment i zmianę zdanie.

A propos rewolucji: warto zdać sobie sprawę z tej dotyczącej energii. W ciągu ostatnich kilku lat, gdzieś między Covidem a teraz, ceny ogniw fotowoltaicznych poleciały na łeb na szyję. Chiny produkują je w ogromnej masie i już teraz energia z takiego ogniwa jest kilkadziesiąt razy tańsza niż ta z ropy. Podobnie spadają ceny baterii. Tak wygląda rewolucja: to co było prawdą jeszcze dwa czy trzy lata temu, nie jest prawdą dzisiaj. To wszystko dzieje się niezależnie od malkontentów, wielbicieli diesli, polityków broniących lobby naftowego czy nawet Brukseli promującej dopłaty do elektryków. Elektyfikacja globalnej gospodarki po prostu staje się faktem. Planeta nie ugotuje się pod wpływem nadmiaru dwutlenku węgla. A przynajmniej nie zupełnie.



Tuesday, 12 May 2026

Sułtan i Jung

Przyjeżdża pięcioma czarnymi limuzynami. On i jego prywatny lekarz - w land rowerze, ochrona - czarne garnitury, białe koszule - w mercedesach. Tak leczy się u nas sułtan z jednego z krajów znad niespokojnej ostatnio Zatoki. Dookoła mercedesów chodzą sobie "nasi" inżynierowie, studenci i naukowcy. Nic sobie z tej szopki nie robią, czasami tylko patrzą ze zdziwieniem i zadają sobie pytanie po co to? Któregoś dnia sułtana przywiozła karetka a pięć czarnych aut posłusznie jechało za nią. Eh... Takie zderzenie światów. Sułtan którego wozi pięć samochodów w kraju, którego najwyżsi urzędnicy (Rada Federalna) często są widywani w pociągach albo tramwajach.

Carl Gustav Jung był jednym z twórców nowoczesnej psychologii analitycznej, prawdopodobnie najbardziej wpływowym psychologiem w historii. Większość życia mieszkał w domu nad jeziorem Zurychskim, w domu który wciąż należy do jego potomków ale jest obecnie częściowo udostępniony do zwiedzania. Pojechaliśmy tam, trochę jak do świątyni, bo tam mieszkał twórca koncepcji archetypu, synchroniczności, badacz mistycyzmu i duchowości człowieka. Wydawało mi się że wiele o nim wiem, a tymczasem...

Tymczasem nie wiedziałem że palił fajkę. Palił tak dużo, że w 65 lat po jego śmierci w prywatnej bibliotece, która zawiera około pięciu tysięcy książek, zapach fajki wciąż jeszcze jest wyraźny. Najwyraźniej nasiąknęły nią strony starych tomów. Pięć tysięcy książek przeczytanych, zgłębionych. To dużo, nawet jak na 85 lat życia. Eh ci ludzie starej daty, o mocnej energii życiowej. Churchil też dużo palił a żył jeszcze dłużej, bo 91 lat.

Jung żył wygodnie, nie musial martwic sie o pieniadze. Niczego mu nie brakowało, ale fortuny, przynajmniej początkowo, nie zrobił na psychoanalizie i pisaniu książek, ale na tym że po poślubił córkę bogatego szwajcarskiego przemysłowca. Mieli piątkę dzieci, z których każde miało swoje dzieci... obecnie żyje około dwustu jego potomków.

Co za życie, co za dziedzictwo!

Minęło parę dni a ja wciąż dochodzę do siebie po tej wizycie. Jakieś nieokreślone uczucia.