Wednesday, 5 August 2026

Czwarta fala upałów

Czwarta fala upałów tego lata jakoś nie chce się skończyć. Limmat zamienił się w strumyk, a łąki na górach otaczających Wasserschloss pożółkły zdziwione tym, że wyglądają nagle tak jak zbocza Monti Aurunci, gdzieś w połowie drogi między Rzymem a Wezuwiuszem. 
Kiedy z rozbuchanego pieca drogi asfaltowej wjeżdżam w las, robi się tylko lekko chłodniej. Właściwie nadal jest gorąco. Przejeżdżam koło cysterny z której młody człowiek w żółtym kombinezonie podlewa... las! Co za syzyfowa praca. Ale potem myślę że podlewał nieprzypadkowo w okolicy SwissFELa - najnowszego, high-techowego akceleratora elektronów za ileś tam setek milionów. Pewnie stara się nawilżyć krzaki i ściółkę i w ten sposób zredukować ryzyko pożaru. 

Gdzie się schować? Co dziennie wchodzę do rzeki albo jeziora. Jezioro Zurychskie przypomina letnią zupę, jest mokre, ale nie jest chłodne. Wytchnienia trochę daje, ale głównie dlatego że nad jeziorem czuć zwykle lekki powiew od widocznych na południu Alp. 

Rzeka jest chłodniejsza, no ale poziom wody - niski a ludzi szukających ochłody - dużo. Pozostaje tylko czekać aby upały się skończyły. A czekając, można marzyć o przeciwieństwach upałów, o zimie która przecież nastąpi. Nastąpi, no nie?

'Moja' maszyna, która obsługuje kilkadziesiąt eksperymentów, też ma zadyszkę. Zupełnie jak elektrownie, system o zużywający 11 MW mocy, potrzebuje chłodzenia. Rzeka Aare, zasilana rzeką Limmat która wypływa z jeziora Zurychskiego,  tego co przypomina zupę, ta rzeka Aare robi się za ciepła aby jej wód używać do chłodzenia. Więc, podobnie jak stają elektrownie czy zakłady przemysłowe, musi stanąć także HIPA (High Intensity Proton Accelerator). Zatrzymujemy ją tak koło 16, aby odpalić znowu, koło północy. I tak codziennie. Ta sytuacja nie ma precedensu w ciągu ostatnich 50-ciu lat, tyle bowiem lat ma HIPA.