Showing posts with label zima. Show all posts
Showing posts with label zima. Show all posts

Saturday, 17 January 2026

Rozważania o płatku śniegu

Zima, wreszcie prawdziwa zima. Jest -10 stopni, miękka cisza spadła na las a rower grzęźnie w śniegu tak bardzo, że muszę jechać autobusem do pracy. Śnieg. Z jakiegoś powodu to polskie słowo bardzo lubiła moja dawna, niemieckojęzyczna dziewczyna i teraz, choć minęło wiele lat, wspominam ją za każdym razem gdy białe płatki lecą z nieba tak spokojnie że przestaje się myśleć, tylko się człowiek gapi. Czasami delikatny podmuch wiatru rozmywa to ich opadanie w ukośne smugi. Ale akurat nie wieje. Wysiadam z autobusu, jestem przy drodze, nieliczne auta oblepione brudnym już puchem, poruszają się jakoś tak niezdarnie. Dziecko wyciąga dłoń, kilka płatków ląduje na niej i od razu zaczyna znikać. Już ich nie ma, przylatują następne. Ich ulotne trwanie rozciąga się na przestrzeni minut. Każdy z nich osobno jest niekonieczny,  jego istnienie nie zmienia absolutnie niczego, odchodzi w nicość zanim zdążę mu się przyjrzeć. Obserwuję ten prędki niebyt, przechodzę przez bramki, wchodzę do labu.

Ostatnio w pracy znowu wybuchł frenetyczny spór o to czy bardziej fundamentalna jest zasada zachowania energii czy zasada najmniejszego działania. Dla ekspertów: Hamiltonian czy Lagrangian. Trochę przesadzam z tym sporem, ostatecznie tylko jeden z moich kolegów "siedzi" w tym temacie na tyle głęboko by wysuwać argumenty które są sprzeczne z tym, co nas uczono więc, aby podjąć dyskusję, wymagają przemyślenia i doczytania starych podręczników mechaniki klasycznej. Ah jaka piękna jest mechanika klasyczna! I jak bardzo źle jest nauczana! Kolejna rewolucja naukowa powinna być rewolucją w nauczaniu fizyki.

W przeciwieństwie do istnienia płatka śniegu byt obiektów fundamentalnych jest konieczny. Te kilka pojęć, którymi opisujemy rzeczywistość fizyczną, ma pewną specyficzną formę istnienia, gdzieś między abstrakcją istniejącą w ludzkich umysłach a najtrwalszym, najbardziej koniecznym z możliwych bytów. Czasoprzestrzeń, jej trzy wymiary "przestrzenne", światło którego istnienie jest implikowane czasoprzestrzenią, "coś" w postaci materii... jaka ogromna przestrzeń jest między tymi najbardziej fundamentalnymi z bytów a płatkiem śniegu - tym najbardziej pochodnym z bytów -rozpływającym się właśnie na dłoni dziecka? A Ty człowieku, jakim rodzajem bytu Ty jesteś?


 

Sunday, 7 December 2025

Uchmurnienie

Grudzień więc mgły, chmury, deszcz i bardzo krótkie dni. Światła jest tak mało jakby wciąż trwał wieczór. To prawdziwy koszmar fotografa, bo fotograf pracuje ze światłem. Co fotografować kiedy wciąż trwa zmrok?

Czasu także jest mało bo tyle rzeczy, tyle projektów chcę skończyć przed Bożym Narodzeniem. Maszyny wciąż jeszcze działają, przed miesiącami postoju, więc to jest ostatnia szansa żeby coś zmierzyć albo po prostu sprawdzić jak na prawdę działa. W związku tym, wciąż zajęty, niedowidzący, jakoś niewiele zauważam. Czasami spostrzegam jeszcze lisa który przychodzi do ogrodu. Ale więcej czasu patrzę w komputer niż na ogród, niż na las. Mówię sobie że to tymczasowe, grudniowe, że tak chcę po to żeby później, gdy dnie będą dłuższe, patrzeć więcej za okno. Czy sam siebie oszukuję?

Tymczasem nie sposób nie spostrzec powolnej ewolucji tego, co się dzieje w domenie komputerowej. Zeszły rok upłynął pod znakiem Multi-Factor Authentication. Nagle już nigdzie nie można się zalogować, nie można przeczytać maili, bez smartfonu sprawdzającego czy ja to ja. Hasła przestały wystarczać,  smartfony dodatków sprawdzają czy ja to ja używając do tego odciska palca lub kamery. I to się dzieje kilka, kilkanaście razy dziennie. Niby jest dzięki temu bezpiecznej ale... jest wiele ale. Zastanawiam się ile czasu dziennie poświęcam wpisując po raz kolejny hasło i czekając aż algorytmy w smartfonie stwierdzą że ja to ja i wyślą potwierdzenie do serwerów gdzieś tam, pewnie za Atlantykiem.

W tym roku nastąpiła inna ewolucja w mojej "firmie". Jeszcze zupełnie niedawno trudno było podzielić się plikiem. Dajmy na to prezentacją. Szczególnie jeśli była duża (a w mojej "firmie" pusty template power pointa zajmuje około 100 MB) i nie bardzo chciała przejść przez standardowy email. Oczywiście mamy współdzielone dyski, ale trzeba było ten dysk podłączyć, skopiować i dać znać zainteresowanym osobom jaka jest lokalizacja. Teraz jest inaczej. Każdy dokument jest od razu w chmurze i trzeba tylko dać kolegom "przyzwolenie" na jego obejrzenie lub edycję. Jeszcze nie do końca to działa, wersje "Online" różnych programów są mocno okrojone, wciąż jeszcze można ściągnąć dokumenty i edytować je lokalnie, ale to teraz wymaga wyższej znajomości "IT", a zapisywanie w chmurze jest ustawieniem domyślnym.

Wspominam czasy kiedy komputery raczkowały. Mieliśmy pierwszy komputer - Amstrada CPC 464 i marzyło się żeby to prymitywne urządzenie było kiedyś choć trochę jak człowiek, żeby można było z nim pogadać. Dzisiaj wsiadam do samochodu i mówię "Hej, poprowadź mnie do pracy!" A on jedzie. "Jaka jest prognoza pogody?" A on mówi. A już z czatem GPT można bez problemu uskuteczniać egzystencjalne dyskusje.

Od tego siedzenia w świecie wirtualnym nachodzi minie ochota na spacer. Wyjść. Jakie to cudowne słowo. Bo tam, poza strefą prywatnego komfortu, tam są inni ludzie, tam jest wiara, tam jest chłód. Ah chłód. Dzisiaj powietrze czuć zimą i to zimno, czyż to zimno nie jest życionośne?






Wednesday, 6 December 2023

Mikołajki

Spadł śnieg i przez chwilę było nawet -10. Nad Limmatem snują się poetyczne mgły. Powietrze zrobiło się jakby bardziej przejrzyste i może dlatego smród samochodowych spalin zaczął intensywnie dokuczać. God bless Teslas, powiedziałby R. który wozi się wspaniałym modelem X.

Pogoda sprawia że gramy więcej w badmintona. Tutaj też dzieją się dziwne rzeczy. Młoda, sympatyczna okularnica z południa Chin, którą miesiąc temu ogrywałem jak chciałem, nagle zrobiła się całkiem dobra i wygrywa. Wygląda niepozornie ale ma niesamowitą łatwość uczenia się. Niedawno zaczęła grać na szwajcarkich kastanetach. Wydaje się że w tym też jest zdolna. Wyobrażam sobie jaką przyjemność sprawia jej jak tu nagle, pewnego dnia, zaczyna nam to wychodzić w praktyce to, co słyszała wiele razy od kolegów doradzających jej jak grać. Przyjemność nauki nowych rzeczy może oszałamiać i uzależniać. I oczywiście uczenie się ciągle ma sens, mimo że już nie wiadomo z jaką AI się gada w codziennym życiu. 

Zurich nie zaskakuje swoim przepychem i elegancją. Zaskakujące jest za to ilu ludzi kąpie się w jeziorze. Owszem, świeci słońce, ale jednak jest niezły mróz, pewnie -5. Woda musi być cieplejsza niż powietrze. Lokale morsy są głównie dość młode i wchodzą do jeziora jakby nigdy nic. Ot tak, zwykła kąpiel. Zupełnie jak latem. 

Słoneczny i mroźny dzień jest tylko jeden. Już nazajutrz jest szaro, wieje ciepły wiatr i grudy zaczynają szybko topnieć. Ryzykuję pojechanie do pracy na rowerze. W niektórych miejscach w lesie mój jednoślad jeszcze tańczy na śniegu. Adrenalina działa mocniej niż poranna kawa. Koniec końców dojeżdżam bezpiecznie. Dzień póżniej jest już jak zwykle: mokro ale leśne dróżki właściwie są bezśnieżne.