Wednesday, 26 March 2025

Codzienność, polityka, historia

Przywykliśmy do tego że polityka, geopolityka, mają w gruncie rzeczy nikły wpływ na codzienne życie. Ktokolwiek tam rządzi na Belwederze czy na alejach Ujazdowskich, czy w Białym Domu wypełnia telewizor i internetowe newsy ale nie ma bezpośredniego wpływu na to co jemy na śniadanie i na inne codzienności. Ale przecież nie zawsze tak było i wcale nie ma gwarancji że tak pozostanie. Zwłaszcza starsze pokolenie wciąż gdzieś podskórnie żywi obawę że jakiś szaleniec, lub gangsterska grupa która dorwała się do władzy i propagandy potrafi sprawić że zamiast śniadań będzie bombardowanie i śmierć. I być może jeszcze parę lat temu można było o tym zapomnieć, można było przebaczać potomkom hitlerowców i morderców z NKWD, żyć i budować dalej, ale od kiedy bezwzględny morderca - Putin - przeszedł od słów do czynów i próbuje odbudować geopolityczne wpływy zbrodniczego imperium sowietów - zapomnieć się już nie da.

Byłem znowu w kraju i słuchałem o zbrodniach na Polakach. Z jakiegoś powodu mówiło się głównie o zbrodniach ukraińskich, niemieckich i żydowskich, przy czym te żydowskie to oczywiście nie Izrael, ale żydzi nasi, domowi, część narodu Polskiego która ponoć postanowiła sobie za cel wyniszczyć nasz naród i współpracuje z obcymi siłami przeciwko nam. O Rosji nic, jakby nie istniała, jakby była gdzieś w kosmosie. Być może byłem za krótko, ale na prawdę obawiam się że może to świadczyć o sukcesie podskórnej, Kremlowskiej propagandy. Zresztą czy nie podobne rzeczy słyszałem nie gdzie indziej jak we Włoszech?  

Aż wreszcie pojawił się temat ważny, wielkiej wagi, przynajmniej dla mnie, dla mojej osobistej codzienności. Chodzi o Piotra Podsiadłego, brata mojej babci. Słyszałem o nim kilka razy, mówiło się że był bardzo uzdolniony matematycznie, z czcią wyciągało się starą, podniszczoną książkę - podręcznik do matematyki dla gimnazjów - jego autorstwa, z roku 1938. 

Mówiło się że zginął. Że zabrali go Niemcy, razem z innymi nauczycielami, i już nie wrócił. Babcia miała dużo rodzeństwa: Edward, Marian, Kazimierz... jednego zabrali Niemcy, innego ruscy. Chyba połowowa zginęła. Któregoś wypuścili z obozu ale wrócił taki wykończony że zmarł kilka dni potem. Czasami zastanawiam się jak babcia, której wymordowani połowę rodziny, mogła jeszcze potem żyć. Chyba widziała wojnę jako bezosobowy, niemalże naturalny żywioł a nie bestialstwo pojedynczych oprawców.

Wracając do Piotra - okazało się że informacje o nim znajduje się w internetowych archiwach IPNu. Znalazłem go. Tak niewiele o nim wiedziałem, że skąpe informacje z IPNu są dla mnie bogatym źródłem. Myślę o nim, o podłości Niemców którzy zwabili go razem z innymi nauczycielami na spotkanie w szkole pod fałszywym pretekstem, po czym pod lufami karabinów wpędzili do ciężarówki i wywieźli w podróż z której nigdy już nie wrócił. Miał 36 lat. Był w kwiecie wieku. Może planował napisanie kolejnych książek.

Minęły dwa pokolenia, 80 lat od zakończenia wojny, tak niewielu o niej pamięta i tak niewielki mają wpływ na innych że historia zaczyna się powtarzać i prawdę mówiąc trochę mnie to przeraża.















Sunday, 9 March 2025

Profesor Dragan versus AI

Dragan dał gościnny wykład na ETH, na zaproszenie stowarzyszenia polskich studentów w Zurichu POLANA (Polish Academic Network Abroad). Ponoć wcześniej tego dnia był  Googlu porozmawiać o AI no i miał jakieś inne spotkania na ETH, nie dla gawiedzi. Przyznam że byłbym po takim dniu wykończony, ale Dragan nie wyglądał na wyzutego z energii, wręcz przeciwnie. Wykład zaczynał się o 17, byłem trochę wcześniej i relaksowałem się na tarasie głównego budynku ETH (stary campus, tutaj studiował Einstein!) i podziwiałem widoki. Popołudnie było spektakularne, słońce staczało się ku zachodowi - nad Uetlibergiem. I choć świeciło z całych sił zapowiadając wiosnę to jednak przysłaniały je gęste chmury i jego światło rozpraszało się nad cząstkach atmosferyczny areozoli dając efekt pięknych smug światła, coś jak komorebi tylko nie w lesie. Efekt trochę nie z tego świata, wywołujący odczucia mistyczne, zupełnie jak fizyka.

Dragan najpierw spytał czy wykład ma być po polsku czy po angielsku. Salka była pełna ludzi i nie wszyscy byli polakami, więc padło na angielski. Potem powiedział że ma 3 gotowe wykłady i spytał który chcemy wysłuchać. Do wyboru były tematy o AI, o tachionach i o czarnych dziurach. Padło na tachiony, z których jest słynny w świecie fizyki, ale miałem wrażenie że chętniej opowiedziałby o AI. Zresztą po wykładzie rozmawialiśmy też o tym. 

No i dał niezły wykład, opowiadał o dynamice obiektów poruszających się z prędkością większą niż światło, o jej związkach z mechaniką kwantową (jak coś porusza się z prędkością nadświetlną czyli wstecz w czasie to dla normalnego obserwatora może to coś generować zdarzenie które wygląda na przypadkowe, jak na przykład rozpad promieniotwórczy). Na prawdę fajny wykład. Generalnie jednak odniosłem wrażenie że ta teoria jest mniej dopracowana niż przedtem sądziłem.

Potem były pytania i nie mogłem odmówić sobie zadania tego, które mnie nurtuje od miesięcy. Chodzi o związek między elektromagnetyzmem a czasoprzestrzenią. Jak to jest że prędkość światła jest jednocześnie tą krytyczną stałą wiążącą czas i przestrzeń w jeden byt, w czasoprzestrzeń? Dragan odpowiedział że faktycznie c występujące w Szczególnej Teorii Względności nie ma związku ze światłem, że jest to po prostu stała definiująca sprzężenie między czasem i przestrzenią. Ten fakt został zauważony kilka lat po sformułowaniu Szczególnej Teorii Względności. To, że światło porusza się z tą prędkością, jest w pewnym sensie drugorzędne. Ego, nazywanie tej stałej "prędkością światła" jest dość mylące, jak wiele innych terminów z dziedziny fizyki. Czasami mam wrażenie że prze te mylące terminy mamy zastój w fizyce, bo zanim studenci uświadomią sobie że c to nie prędkość światła, że Szczególna Teoria Względności nie jest ani szczególną, ani teorią a jak już co to bezwzględności... zanim umysły się przyzwyczają do tej nomenklatury trącającej pełną meandrów historią fizyki, mijają cenne lata, które mogłyby zostać lepiej spożytkowane.

Ale pytanie o związki między czasoprzestrzenią a elektromagnetyzmem i wszystkim innym nadal wymaga odpowiedzi. Właściwie to ta odpowiedź jest mniej więcej znana, przynajmniej matematycznie, ale jak ją sformułować tak zwanymi prostymi słowami?

Zapytałem AI. Deep Research wygenerował piękny i głęboki tekst. Tu jest fragment:

"The light cone is the same for all inertial observers; invariance of c means that all observers, regardless of their relative motion, agree on which events lie on a light signal’s trajectory. This implies a universal causal structure: no influence can propagate faster than c, and effects can only lie inside or on the light cones defined by prior causes. In other words, the speed of light is a built-in “speed limit” in the geometry of spacetime. The fact that Maxwell’s waves move at this cosmic speed limit is no coincidence – it reflects that electromagnetism is in harmony with the deepest symmetry of spacetime."

Dalej nie czuję się usatysfakcjonowany. Nie pomaga też wyjaśnienie elektromagnetyzmu grupą cechowania U(1) (BTW czemu u diabła nazywa się to grupą cechowania, jak biedni studenci mają się w tym nazewnictwie połapać!), która przewiduje istnienie dodatkowego wymiaru przestrzennego, zwiniętego w malutki rulonik. Ten koncept to babcia teorii strun. 

Moim celem nie jest zrozumienie wszystkiego, ale chciałbym przynajmniej uchwycić czym na prawdę jest światło. To, które dawało takie piękne smugi w pewne słoneczne popołudnie nad Uetlibergiem.


Linki: